Zycie na hotelowych garnuszkach

Jestem Aga. Wybiła mi niedawno czterdziestka. Nie mam dzieci. Nie mam męża. Pracuje w dużej korporacji – na stanowisku kierowniczym. Mam partnera – już od dobrych nastu lat – ale nie mieszkamy razem. Ja mieszkam nadal z moją mamą, z którą się świetnie dogaduje. On ma swoje mieszkanie. Widzimy się czasem częściej, czasem rzadziej – ale generalnie dobrze nam z tym, że każdy ma swoje osobne życie. Z drugiej strony wiemy, że możemy na siebie liczyć i to jest istotne. Z trzeciej strony – nie jestem flirciarą – ale nie wierzę w teorię jednego partnera na całe życie. Tyle o mnie..

hotelA właściwie nie tyle… Moja praca wiąże się z ciągłymi wyjazdami – dlatego można powiedzieć, że większość czasu spędzam w hotelach. Dziś jestem tu – jutro tam:) To jest bardzo ciekawe – tym bardziej, że kontroluje oddziały mojej firmy, więc sama nie wiem gdzie będę na dwa tygodnie wprzód. Dzięki takiemu trybowi pracy mam okazje spotykać coraz to nowych ludzi i odkrywać nowe zakątki. A to jest ciekawe. I o tym chciałabym pisać…