A co u mnie?

kontrolaDzisiejszego dnia miałam sporo na głowie do załatwienia. Zakupy, obowiązki domowe, a do tego w pracy szykował się trudny czas. Zbliżał się kolejny – tym razem międzynarodowy audyt – więc wszyscy byli postawieni w stan gotowości. Przygotowania, sprawdzanie przepisów, ustalenia, ostatnie poprawki i tak dalej. Nie dość tego, na mojej głowie była prezentacja na najbliższe posiedzenie zarządu. Miałam przedstawić plan działania na najbliższe miesiące. Niby nie po raz pierwszy to robiłam, ale tym razem jakoś trudniej było się skupić i ostatecznie nie miałam takiej prezentacji, na jaką liczyłam. W pracy na szczęście nie było tak źle, jak się obawiałam, że może być. Do domu nie wróciłam od razu. Umówiłam się z moim partnerem, że zawitamy do sklepu z z materiałami budowlanymi, ponieważ szukaliśmy systemy GK do jego domu. Znudziło mu się, jak wygląda w domu, chcieliśmy coś zmienić, a wykonanie tu i ówdzie ścianek, oddzielenie przestrzeni wydawało się być doskonałym pomysłem. Później jeszcze zakupy codzienne, czyli nic nowego. Ani się obejrzałam był już wieczór. Na szczęście, choć dzień upłynął całkiem przyjemnie.